wtorek, 6 maja 2014

Umysł niezmienny


źródło: www.charaktery.eu/personalia/4756/Grzegorz-Sedek/data dostępu: 06.05.2014



Z profesorem Grzegorzem Sędkiem rozmawia Agnieszka Wójcińska

Wielu ludzi w wieku sześćdziesięciu lat może mieć bardzo duże problemy poznawcze, bo od trzydziestki właściwie zaniedbali siebie, w kółko wykonują te same czynności, nie stymulują się. A narząd nieużywany zanika. Na szczęście nie jest tak, że niezależnie od tego, co robimy, mózg i tak się starzeje i powstają w nim dziury. Nasz styl życia wpływa na to, co dzieje się w naszym mózgu.

Agnieszka Wójcińska: Starość to widoczne zmiany w ciele – zmarszczki, mniejsza sprawność fizyczna, różnorakie bóle. A jak się zmienia z wiekiem praca naszego mózgu?

Prof.  Grzegorz Sędek: Z badań, które prowadziłem z moimi współpracownikami jasno wynika, że ograniczenia poznawcze, a także motywacyjne związane ze starzeniem się są silne i wyraźne. Uczestnikom dawaliśmy do wypełnienia na przykład test szybkości procesów umysłowych, który jest częścią testu na inteligencję Wechslera. Chodzi w nim o sprawdzenie sprawności wykonywania zadań – ktoś uczy się najpierw jakie symbole odpowiadają poszczególnym cyfrom, a potem jego zadaniem jest przez minutę przypisać z pamięci odpowiednie symbole jak największej liczbie cyfr na planszy. Porównanie wyników ludzi młodych - w wieku dwudziestu paru lat, w średnim wieku – czterdziestoparolatków oraz sześćdziesięciopięcioletnich i starszych pokazuje, że starsze osoby były dwa razy wolniejsze niż najmłodsza grupa. Wiele badań pokazuje, że szybkość wykonywania prostych zadań spada liniowo wraz z wiekiem. Inna miara bardzo często stosowana dotyczy pamięci roboczej (tej, w której przeprowadzamy bieżące operacje). Wykonuje się zadanie, potem coś je przerywa i następnie należy je sobie przypomnieć. Wynik starszych osób to mniej więcej jedna trzecia tego, co osiągają młodzi.

Mówiąc prosto mniej się w tej pamięci mieści.

G.S.: Tak, w starszym wieku jest się wolniejszym i gorzej się pamięta. To zmiany obserwowane na całym świecie. Ciekawe są wyniki badań, które robiłem wraz z profesor Małgorzatą Kossowską z Uniwersytetu Jagiellońskiego, których efektem jest jej książka „Umysł niezmienny”. Pokazują one, że ludzie się różnią na poziomie czegoś, co nazywa się skalą domknięcia poznawczego.  Domknięcie poznawcze to skłonność by dokonywać sądów od razu, bez zastanawiania się, preferowanie porządku, przewidywalności. Ludzie o dużej potrzebie domknięcia poznawczego są trochę sztywni poznawczo, nie lubią rozpatrywać rzeczy z wielu stron, tylko od razu wiedzą, nie reagują na argumenty.

Kojarzy mi się to ze starszym wujkiem czy dziadkiem, który siedzi za świątecznym stołem i głosem nie znoszącym sprzeciwu wygłasza tyrady na temat ludzi, życia, polityki.

G.S.: Tak. I o ile, jak powiedzieliśmy sobie, pamięć czy szybkość uczenia się spada z wiekiem, to sztywność poznawcza rośnie. Ludzie starzejąc się stają się mniej elastyczni w sądach i opiniach. Oczywiście istnieją wyjątki, tak zwana „mądrość starszego wieku”, ale nie można powiedzieć, że z definicji „starszy to mądry”, bo ona dotyczy niewielkiej grupy starszych ludzi. Mądre starsze osoby, nawet jeśli mają gorszą pamięć i są wolniejsze, lubią sytuacje nieprzewidywalne, niejednoznaczne, a zanim wydadzą sąd lub podejmą decyzję długo się zastanawiają i rozpatrują różne aspekty sytuacji.

Są jakieś różnice między kobietami i mężczyznami pod tym względem?

G.S.: Nic takiego nie stwierdzono. W średnim wieku zauważa się pewne różnice między płciami, związane z efektem hormonalnym. Początek menopauzy powoduje chwilowe obniżenie funkcjonowania poznawczego kobiet. Ale w okresie późniejszym różnice płciowe są bardzo małe. Co ciekawe do badań udaje nam się rekrutować znacznie więcej kobiet niż mężczyzn, bo one żyją dłużej i więcej jest kobiet starszych w dobrej formie.

A jest jakaś naukowo dowiedziona przewaga starszego mózgu nad młodym?

G.S.: Mamy tu pewien paradoks. Wyniki testów laboratoryjnych, złożonych z zadań czysto poznawczych, sprawdzających szybkość procesów umysłowych, pamięć, zdolności przestrzenne i rozumowanie są tym gorsze, im starszy człowiek. Natomiast jeśli się weźmie pod uwagę rzeczy związane z realnym funkcjonowaniem w życiu codziennym, na przykład ocenianą przez siebie i przez innych jakość pracy albo kreatywność, takiej zależności nie ma i obserwujemy brak znaczących różnic między ludźmi młodszymi i starszymi.  Czyli starsi w życiowych sytuacjach muszą sobie wytwarzać jakieś mechanizmy kompensacyjne, sposoby na to, żeby ich funkcjonowanie się nie pogarszało. Jednym z nich jest inteligencja skrystalizowana, czyli to, co potocznie rozumiemy jako wiedzę i umiejętności nabyte. A wracając do pani pytania. Unikalną kompetencją starszych osób, która potwierdziła się w wielu badaniach, jest zdolność do wyławiania sensu ze skomplikowanych, rozbudowanych opowieści. W tej samej sytuacji młodzi bywają zagubieni, wskazują na wiele wątków, nie rozumieją głównego przekazu. Wynika to z tego, że młode osoby w przypadku długiego tekstu starają się wszystko zapamiętać, a starsze wprawdzie nie potrafią odtworzyć zdań ani szczegółów, ale od razu próbują wyłowić esencję. Dlatego starsi bywają bardzo dobrymi negocjatorami. Z długiej, elokwentnej przemowy oponenta potrafią wyłonić główne postulaty i na nich się skupić. Przewagą starszych ludzi jest też bogate słownictwo. Nie tylko rozumieją skomplikowane przekazy, ale opowiadają dobre historie.

W jakich jeszcze obszarach mózg starszy bywa lepszy niż młody?

G.S.: Jest coś takiego, jak pamięć prospektywna, czyli pamiętanie rzeczy, które powinno się zrobić w przyszłości, na przykład kupić lekarstwo, gdy będzie się mijać aptekę, oddać książkę do biblioteki, rano zawsze brać lek. Okazuje się, że kiedy starszym ludziom daje się zadanie na pamięć prospektywną osadzone w realnym, życiowym kontekście (na przykład, żeby następnego dnia o 12 zadzwonili gdzieś) i daje się to polecenie studentom, częściej wykonają je starsi. W zadaniach laboratoryjnych ten efekt znika, ale w realnym życiu starsi ludzie bywają w tym lepsi. W związku z tym są bardziej słowni, dotrzymują terminów, zobowiązań.

Z czego to wynika?

G.S.: Jednym z wyjaśnień jest, że mają mniej rzeczy w ciągu dnia do zrobienia niż młodzi. Były takie tragiczne wypadki w Stanach Zjednoczonych, u nas zresztą też, związane ze złym działaniem pamięci prospektywnej, kiedy rodzic, idąc do supermarketu, zapomniał dziecka w samochodzie, ono się ugotowało i zmarło. Ciekawe, że taki rodzaj rozproszenia zdarzał się młodym rodzicom, dziadkom nigdy. Sztywność poznawcza, o której mówiliśmy, w takich sytuacjach okazuje się plusem. Zachęcam zresztą, żeby zgłaszać się do nas, do Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, a bezpłatnie podpowiemy, jak pamięć prospektywną ćwiczyć*. Naprawdę warto to robić.

Wróćmy do tego, jak wygląda starzenie się mózgu?

G.S.: Z jednej strony to proces fizjologiczny, z drugiej psychologiczny. Zmniejsza się objętość mózgu, gęstość istoty białej, czyli skupisk połączeń między neuronami, są zaniki korowe. Robią się po prostu dziury w mózgu, bo neurony zanikają.

Dosyć przerażające.

G.S.: Ważne jest jednak to, że tak się dzieje, kiedy człowiek nic z tym nie robi. Istnieją działania, które mogą ten proces spowolnić. Podstawowe cztery z nich to zdobywanie nowej wiedzy, zaangażowanie społeczne, czyli bycie z innymi ludźmi, ćwiczenia fizyczne oraz trening poznawczy.

Ćwiczenia fizyczne mają wpływ na nasz mózg?

G.S.: Naturalnie. Dzięki temu, że dotleniają go i dostarczają neuronom pokarmu, co zapobiega ich zanikaniu. Półgodzinny spacer w młodym wieku to przyjemność, w starszym staje się koniecznością. I nie chodzi o to, jak mówią niektórzy, że cały dzień krzątają się w kuchni, więc mają wystarczający wysiłek fizyczny albo o powolny spacerek, tylko, żeby się spocić. Na przykład maszerując z kijkami, i to najlepiej pięć razy w tygodniu przez co najmniej pół godziny. Intensywny wysiłek fizyczny zwiększa rytm serca i to jest ten zastrzyk pokarmu dla mózgu, który powoduje aktywizację płatów czołowych, a nawet, w świetle nowych badań, odżywania neuronów już nieczynnych. Kiedy stymulujemy mózg zachodzi jeszcze jeden ciekawy proces. W młodym wieku do wykonywania różnych rzeczy wystarcza nam jedna półkula, ta druga jest trochę nadmiarowa. W przypadku starszych ludzi, którzy chcą być aktywni, do wykonywania rozmaitych czynności niezbędne są obie półkule. I ta druga się włącza, ale tylko wtedy, kiedy mózg jest stymulowany. Na przykład, kiedy w starszym wieku próbuje się nauczyć nowego języka, angażuje w wolontariat albo poznaje nowych ludzi.

Lub podróżuje w nowe miejsca. 

- Tak, bo pojawiają się nowe rzeczy, widoki, trzeba to nazwać, doświadczyć.  Pamiętam artykuł z 2010 roku, który był głośnym wydarzeniem w psychologii starzenia się. Jan-Christoph Kattenstroth opisał grupę sześćdziesięcioparolatków, którzy nie mieli żadnych zmian poznawczych związanych z wiekiem. Co takiego robili? Okazało się, że od kilkudziesięciu lat dwa razy w tygodniu spotykali się na trwającym co najmniej godzinę tańcu towarzyskim. Proszę zwrócić uwagę, że to nie był aerobik, tylko taniec w parach, więc mieli do czynienia nie tylko z wysiłkiem fizycznym, ale uczeniem się nowych kroków i zaangażowaniem społecznym, bo mamy tu element flirtu.  Ponadto robili to regularnie. Tylko jedna tego typu rzecz może tak bardzo zniwelować efekty starzenia się.

Jest taki reportaż „Lewa strona gobelinu” Magdaleny Grochowskiej, o starzeniu się właśnie. Jego bohaterami są między innymi profesor Barbara Skarga, profesor Jerzy Jedlicki, pisarka Joanna Kulmowa. Wszyscy w okolicach osiemdziesiątki lub po i wszyscy w świetnej kondycji umysłowej. Czemu to zawdzięczają?

G.S.: To, czym się zajmują zawiera w sobie to, o czym mówiliśmy. Osoby, które całe życie starają się uczyć nowych rzeczy, angażują się społecznie, bycie profesorem to zresztą niezły trening poznawczy, ćwiczą fizycznie, są w stanie zniwelować procesy degeneracji mózgu. Wielu ludzi w wieku sześćdziesięciu lat może mieć bardzo duże problemy, bo od trzydziestki właściwie zaniedbali siebie, w kółko wykonują te same czynności, nie stymulują się. A narząd nieużywany zanika. Na szczęście nie jest tak, że niezależnie od tego, co robimy, mózg i tak się starzeje, i powstają w nim dziury. Nasz styl życia wpływa na to, co dzieje się w naszym mózgu.

Czyli możemy nasz mózg ćwiczyć?

G.S.: Kiedyś mówiono, że starego psa nie uczy się nowych sztuczek. Wyjątkowo fałszywa teza. Każda nauka to zmiana w mózgu. To, co sobie przyswoimy nie wisi w powietrzu, tylko zostaje zakodowane. Stymulacja sprawia, że wypustki między neuronami odtwarzają się i mózg z powrotem robi się gęsty.

A jak wpływają na mózg aktywności, które coraz bardziej popularyzują się wśród seniorów: uniwersytety trzeciego wieku, warsztaty, wolontariaty?

G.S.: To ten rodzaj doświadczeń, które powodują utrzymywanie się przez znaczenie dłuższy czas w dobrej formie. Czyli realizację najbardziej popularnej idei w psychologii starzenia się, która mówi, że nie chodzi o to, żeby leczyć, czy zapobiegać efektom starzenia tylko żeby je zmniejszać i wydłużać okres, w którym człowiek dobrze funkcjonuje umysłowo i fizycznie. Nie chodzi o to, żeby określić ustawowo wiek emerytalny, tylko żeby proponować ludziom pewne programy, które rozpoczęte na przykład w wieku pięćdziesięciu lat i realizowane systematycznie spowodują, że dla nich żadnym problemem nie będzie praca w wieku siedemdziesięciu lat, bo będą w dobrej formie.

Czy w starzeniu się mózgu są jakieś określone momenty graniczne czy to jest raczej proces?

G. S.: Zmiany poznawcze mają charakter liniowy. Ale pogarszanie się pracy mózgu, jak mówiłem, w dużej mierze zależy od nas. Czy będzie ostre, czy raczej delikatne albo będzie długie plateau – brak zmian. Jeśli jesteśmy bardzo twórczy i stymulujący w wieku średnim to długo pozostajemy na tym samym poziomie. Ale nie można być naiwnym, nie jest tak, że dwa tygodnie poćwiczę, a potem przez rok mogę sobie darować i będzie efekt. Wszystko, co robimy w celu utrzymania mózgu w dobrej formie wymaga dużej systematyczności i wprowadzenia elementów ćwiczeń fizycznych, stymulacji poznawczej, nowej wiedzy prawie codziennie.  Nie wystarczy w niedzielę rozwiązać krzyżówkę.

Coraz więcej jest osób, które chorują na Alzheimera. Wielu ludzi boi się, że i ich to dotknie. Mamy na to jakikolwiek wpływ?

G.S.: Liczba tego typu zaburzeń rośnie, bo przedłuża się coraz bardziej ludzkie życie. Utrzymywanie mózgu w dobrej kondycji niestety nie jest na to szczepionką, nie daje gwarancji, że nam się to nie przytrafi. Ale zmniejsza prawdopodobieństwo demencji czy choroby Alzheimera, tak jak dobra dieta zmniejsza prawdopodobieństwo raka czy zawału. Naszym stylem życia dajemy sobie szansę.

A czy stary mózg uczy się inaczej niż młody?

G.S.: Wolniej. Ale się uczy. Choć może trzeba zrobić więcej powtórzeń, poświęcić więcej czasu. Starszy wiek może oznaczać nowe możliwości, a nie tylko ograniczenia. Ale na to trzeba zapracować.

Profesor dr hab. Grzegorz Sędek, psycholog, dyrektor Interdyscyplinarnego Centrum Stosowanych Badań Poznawczych oraz dyrektor Instytutu Podstaw Psychologii na Wydziale Psychologii  Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Zajmuje się badaniami na temat m.in. ograniczeń poznawczych związanych z depresją, procesem starzenia się, ADHD, roli funkcji wykonawczych w poznaniu społecznym, a zwłaszcza w odniesieniu do uprzedzeń i stereotypów społecznych. Autor wielu książek i publikacji.

* Po informacje, jak ćwiczyć pamięć prospektywną należy zgłaszać się do Interdyscyplinarnego Centrum Stosowanych Badań Poznawczych SWPS do dr Rafała Albińskiego (rafal.albinski@swps.edu.pl) lub mgr Kamili Makowskiej (kmakowska1@swps.edu.pl).

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Ruch co-housingowy we Włoszech

Abitare Solidale (Florencja, Włochy) jest projektem opartym na zasadzie co-housingu, czyli wspólnego mieszkania. Łączy samowystarczalne osoby starsze z osobami, które ze względu na trudną sytuację potrzebują tanich i przyzwoitych warunków mieszkaniowych. W projekt włączone są również kobiety, będące ofiarami przemocy w rodzinie i potrzebujących tymczasowego schronienia.

Projekt w swoim zamyśle odpowiada na potrzebę zapewnienia godziwych warunków mieszkaniowych (nawet tymczasowych), a poprzez to promowanie współpracy i współżycia zorganizowanego na zasadzie wzajemnej pomocy.  Cały projekt opiera się na budowaniu relacji, odpowiedzialności i solidarności podczas dzielenia przestrzeni życiowej.

Aby to ułatwić funkcjonuje prosty system „kojarzenia” osób. Po pierwszym bezpośrednim kontakcie telefonicznym (krajowa linia bezpłatna) zainteresowani zostają zarejestrowani w bazie, która umożliwia ocenę podobieństwa między potencjalnymi współmieszkańcami. Po spotkaniu i zapoznaniu chętnych tworzony jest pakt wzajemnej solidarności między stronami, który  opiera się na  poszanowaniu potrzeb życia, wzajemnej  wymianie usług i pomocy.  Relacja i przestrzeganie owego porozumienia jest monitorowane przez organizatorów. 

Abitare Solidale dostarcza swoje usługi do ponad 300 użytkowników w regionie Florencji.

W 2014 projekt zdobył 2. miejsce w konkursie Social Innovation in Ageing organizowany przez Sieć Innowatorów Społecznych Ashoka oraz The King Baudouin Foundation.

"Passion for live" zwycięzcą konkursu Social Innovation in Ageing

Passion for Life  (Passion för livet) to projekt  zainicjowany  prawie 8 lat temu w mieście Jönköping przez placówkę Qulturum - Center for Learning and Innovation in Healthcare (tłum. Centrum Kształcenia i Innowacji w Opiece Zdrowotnej) oraz  Szwedzkie Stowarzyszenie Władz Lokalnych i Regionów. Dziś program ten jest również jest częścią narodowej inicjatywy poprawy życia chorych w podeszłym wieku.

Ideą twórców jest wypracowanie nowych stylów życia wśród osób starszych; stylów, które zmieniają zdrowie i jakość życia. Pierwsza, pilotażowa część powstała na tezie wskazującej, że osoby starsze nie zmieniają swoich przyzwyczajeń do zdrowszego trybu życia, a raczej stosują nawykowe wzorce i nawyki, które w okresie starości stają się często przeszkodą w  codziennym funkcjonowaniu. Twórcy programu postawili sobie zatem za cel przekazywanie takich umiejętności i metod, które pozwolą seniorom wprowadzać zmiany w codziennym funkcjonowaniu,  mające wpływ na zdrowie i zadowolenie z życia.

Organizatorom udało się stworzyć twórcze miejsce spotkań dla osób powyżej 65 roku życia. Regularne spotkania z trenerem/coachem są świetną okazją, aby rozmawiać o tematach dotyczących polepszania codziennego życia. Wybór tychże tematów został oparty o liczne badania, wskazujące na to, że najlepszy wpływ na jakoś życia seniorów mają pozytywne doświadczenie w obszarach: podmiotowości i stanowienia o sobie,  bezpieczeństwa w domu, zdrowia fizycznego, sposób żywienia i diety oraz kontaktów społecznych.  Dlatego podczas kilkugodzinnych spotkań uczestnicy mają okazję nie tylko do poznania się i dyskusji. Też wspólnie gotują, ćwiczą.

Badania naukowe pokazują, że dla osób starszych jest szczególnie ważne, aby mieć kontrolę nad swoją sytuacją życiową. Uczestnicy grup monitorują swoje postępy na każdym kolejnym spotkaniu. Obszary będące tematem dyskusji są zróżnicowane, ale co najważniejsze, osadzone w życiu codziennym osób starszych.

Program ten to również przykład działania, który skierowany jest bezpośrednio do seniorów i przez niego „napędzany”, bowiem spośród uczestników spotkań rekrutowani są kolejni  trenerzy/coachowie, czyli osoby, które inicjują spotkania kolejnych grup.

Z metody  pracy projektu „Passion for life”  korzystają organizacje z różnych stron świata.  Są wdrażane w Norwegii , Finlandii, Danii , USA , Singapurze, Armenii i Wielkiej Brytanii. Projekt ma już za sobą osiem lat od momentu powstania, ponad 2000 trenerów wolontariuszy wspierających ponad 30 000 starszych uczestników z ponad 8 krajów.

W 2014 r. projekt zdobył 1. miejsce w ogólnoeuropejskim konkursie Social Innovation in Ageing organizowany przez Sieć Innowatorów Społecznych Ashoka i The King Baudouin Foundation.

Strona projektu: http://plus.lj.se/passionforlivet

czwartek, 13 lutego 2014

Nie czuć się obok


Dziś już wiem, że projekt to przede wszystkim nauka pokory i cieszenia się małymi sukcesami. To obserwacja jak wiele można uzyskać okazując szacunek młodemu człowiekowi. O udziale w konkursie, potrzebie działania z ludźmi, dzieleniu się swoimi pasjami i pierwszych krokach w byciu animatorem kultury z Martą Dzikowską-Łuczywo rozmawia Łukasz Czapski



---

Łukasz Czapski: Skąd pomysł na działanie dla lokalnej społeczności? Od czego to się w Pani przypadku zaczęło?

Marta Dzikowska-Łuczywo: Pierwsze kilka lat od przeprowadzenia się na Kaszuby z Warszawy, gdzie żyłam bardzo aktywnie, były cudownym okresem. Zachłystywałam się przyrodą, wędrówkami po lesie, kąpielami od późnej wiosny do jesieni w jeziorze, które jest tuż tuż. Oddawałam się nowej pasji tworzenia ogrodu, goszczenia dzieci, ich przyjaciół, naszych przyjaciół i było mi cudownie. A potem zaczął pojawiać się lęk, że chyba żyję trochę obok i że nie do końca mi się to podoba.

Wtedy dowiedziała się Pani o konkursie Seniorzy w akcji? Jak wspomina Pani udział w warsztatach?

M. Dz.-Ł.: Brakowało mi już zapału do kontynuacji moich zajęć z "poprzedniego życia", a nowe pomysły były dosyć mgliste. Jedyne czego byłam pewna to to, że moja ewentualna działalność powinna bazować na tym, na czym się znam i co mnie interesuje, czyli podróże, sztuka etniczna, kolory, smaki i dźwięki różnych kultur, działania plastyczne z dziedziny sztuki użytkowej i projektowania wnętrz. Czasem rozmawiałam o tym z moimi córkami. I to właśnie jednej z nich - Julii - zawdzięczam pomysł  wzięcia udziału w konkursie Towarzystwa "ę ". Mój projekt był propozycją swego rodzaju wędrówki po kulturach świata w towarzystwie dzieci z tutejszego Domu Dziecka i seniorów. Namówiłam  szefa Bytowskiego Centrum Kultury do partnerowania i udało się.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w trakcie realizacji Pani pierwszego projektu w ramach Seniorów w akcji?

M. Dz.-Ł.: Oczywiście przystępując do realizacji projektu "teatr mój widziałam ogromny". Byłam nowicjuszem i wydawało mi się, że wszyscy uczestnicy będą zaangażowani w działania prawie tak mocno jak ja. Nie oczekiwałam tego od młodzieży będącej po pierwsze w tzw. trudnym wieku gimnazjalnym a poza tym znajdującej się w trudnej sytuacji życiowej. Liczyłam jednak, że seniorzy rzucą się z zapałem w wir działań. Tymczasem rzeczywistość trochę mnie zaskoczyła. Początki były trudne. Z jednej strony młodzież - nieufna, z małym poczuciem własnej wartości dosyć agresywna wobec siebie nawzajem. Z drugiej - poza trzema  czy czterema wyjątkami, pełna oczekiwań postawa seniorów. Momentami byłam bliska załamania. Gdyby nie warsztaty w Warszawie, na których mogłam po pierwsze posłuchać tzw. mądrych rad udzielanych przez fachowców, a po drugie spotkać się z ludźmi,  którzy część tego co doświadczałam już przerabiali i mogli mnie życzliwie wesprzeć i pocieszyć, nie wiem czy podołałabym wyzwaniu. Określenie "wyzwanie " może brzmieć śmiesznie, ale naprawdę momentami było to dla mnie wyzwanie.

Co było najtrudniejsze?

M. Dz.-Ł.: Nie potrafię określić co było najtrudniejsze. Trudne było zapanować nad współczuciem, bo współczucie niewiele w tej sytuacji załatwiało. Trudno było przekonać niewierzących we własne umiejętności młodych ludzi, że potrafią więcej niż im się wydaje i że warto próbować. Trudno było nie odczuwać żalu do niektórych  dorosłych, że nie czują potrzeby pomocy innym. Trudno było pogodzić się z tym, że między tym co chcemy osiągnąć a tym co osiągamy może istnieć duża różnica, bo dzieli je rzeczywistość. W dużym stopniu była to dla mnie nauka pokory.

Czy zrobiłaby Pani teraz coś inaczej?

M. Dz.-Ł.: Nie wiem. Mam wrażenie, że zrobiłam to najlepiej jak potrafiłam. Może ktoś inny zrobiłby więcej, lepiej, sprawniej, ale to był mój pomysł i nie umiałam zrealizować go inaczej.

Najlepsze wspomnienie z pierwszego projektu?

M. Dz.-Ł.: Uroczyste zakończenie  na pięknym, krzyżackim zamku w Bytowie, powiązane z wystawą powstałych na zajęciach prac.  Radość i zaskoczenie uczestników warsztatów, zwłaszcza tych młodych kiedy wręczałam im bajecznie kolorowe "albumy" zawierające zdjęcia namalowanych przez nich  etnicznych obrazów  z różnych stron świata   oraz ich samych podczas ich tworzenia. To na pewno zapamiętam.

Jak zareagowała lokalna społeczność na Pani pomysł? Czy miała Pani wsparcie lokalne? 

M. Dz.-Ł.: Mój projekt miał dosyć kameralny charakter. Dla mnie był próbą poszerzenia świata przede wszystkim młodym ludziom ciężko doświadczonym przez życie. Seniorzy uczestniczący w warsztatach mieli  za zadanie przekonać tych młodych, że można się czuć bezpiecznie w świecie dorosłych i że można mieć wśród nich przyjaciół. Wiem, że kilkoro seniorów -  tych  najaktywniejszych odwiedza młodych ludzi i pomaga im w nauce. Poza współdziałaniem z Bytowskim Centrum Kultury miałam wsparcie ze strony lokalnej gazety, która informowała o naszej działalności.

Realizuje Pani obecnie drugi projekt w ramach Seniorów w akcji. Jest inaczej? Lepiej? Łatwiej?

M. Dz.-Ł.: Młodzież jest zdecydowanie bardziej kontaktowa i mniej agresywna. To jest niezaprzeczalne osiągnięcie ubiegłorocznych spotkań. Jest też odważniejsza w artystycznych działaniach, chociaż dotyczą one innej tematyki. Zajmujemy się bowiem tworzeniem krótkich filmików animowanych metodą poklatkową. Ciągle są trudni do ogarnięcia, ale bywa wspaniale. Po feriach zrobimy pokaz naszych osiągnięć, na który zaprosimy gości i mam nadzieję, że coś ruszy.
Moje seniorki też podjęły staranie w celu przekonania znajomych, że "nie taki diabeł straszny jak go malują".

Co by Pani radziła osobom, które chcą zacząć animować swoją lokalną społeczność? Jakich błędów się ustrzec? Od czego zacząć?

M. Dz.-Ł.: Nie wiem czy mogę już coś radzić z racji mojego niewielkiego doświadczenia. Sama ciągle potrzebuję porad. Wydaje mi się, że bardzo ważne jest, aby projekt nawiązywał chociaż trochę do naszych zainteresowań, bo wtedy na pewno będziemy bardziej zaangażowani w jego realizację

Czuje się Pani lokalną liderką? Animatorką kultury? Te zrealizowane projekty wpłynęły na Pani relacje z ludźmi, wśród których Pani żyje na co dzień? Zmieniły coś?

M. Dz.-Ł.: Nie, nie czuję się liderem. Po pierwsze mam za mały dorobek, a po drugie za słabe kompetencje, aby rościć sobie pretensje do tego tytułu. Mam dużo pomysłów i zapału do działania Bardzo chciałabym rozwinąć się w tym kierunku.

Jakie ma Pani plany na przyszłość? Jakiś wymarzony projekt?

M. Dz.-Ł.: Marzę, by po zakończeniu tego projektu zrealizować projekt  amatorskiego teatru z grupą, której trzon będą stanowić uczestnicy dotychczasowych dwóch projektów. Mam nadzieję, że trzy lata wspólnego działania wzmocnią i rozwiną młodych warsztatowiczów, a starszym pozwolą liczniej i pełniej cieszyć się aktywnym życiem. No i oczywiście zaspokoją moją potrzebę działania, kontaktu z ludźmi i sprawią, że nie będę się już więcej czuła obok.

-----

Marta Dzikowska - Łuczywo jest projektantką wnętrz, pasjonuje się wzornictwem z różnych stron świata. Przez lata pracowała w magazynie „Cztery Kąty”. W konkursie "Seniorzy w akcji" zrealizowała projekt "Wzory i kolory świata" -  cykl warsztatów o kulturze etnicznej różnych państw i kontynentów. Kontynuując działania zaprosiła seniorów i młodzież do międzypokoleniowych spotkań -  przez kilka miesięcy grupa uczyła się sztuki tworzenia filmów animowanych techniką poklatkową. Wspólnie przygotowali filmowe wersje bajek, wierszy, eksperymentowali z autorskimi krótkimi etiudami.

Niezmiennie w akcji

Konkurs „Seniorzy w akcji” prowadzimy z powodzeniem już od sześciu lat. Co roku przyznajemy dotacje na realizację przedsięwzięć, które angażują osoby starsze do działania na rzecz otoczenia, promują współpracę międzypokoleniową, a także sprzyjają rozwojowi wolontariatu osób starszych. Do tej pory nagrodziliśmy już 199 projektów w całej Polsce.

Co roku pracujemy z ok. 60 animatorami w różnym wieku i z różnych stron Polski. Podczas cyklu twórczych warsztów, będących kluczową częścią naszego programu, wspólnie z nimi zastanawiamy się nad realizacją ich pomysłów na działania. Pod okiem trenerów i ekspertów z różnych dziedzin: animatorów kultury, socjologów, artystów, dopracowujemy pomysły, szukamy nowych inspiracji i nowatorskich rozwiązań. Animatorzy uczą się diagnozować potrzeby swojego otoczenia, nowych metod promocji, animacji lokalnych działań; doskonalą umiejętności pracy zespołowej i skutecznej komunikacji, odkrywają w sobie potencjał lidera. Rozmawiamy o tym czym jest dialog międzypokoleniowy i jak stwarzać dobre warunki do jego rozwoju. 

Wśród  animatorów 60+, z którymi pracujemy są emerytowani nauczyciele, dziennikarze, lekarze, członkinie Kół Gospodyń Wiejskich, a także inżynierowie czy górnicy. Młode osoby to przede wszystkim  studenci kierunków humanistycznych i lokalni aktywiści. To zróżnicowane grono osób łączy chęć działania na rzecz otoczenia i rozwijania własnych pasji. 

Poznajcie naszych Animatorów oraz ich inicjatywy!
To zaledwie kilka sylwetek z wielu wspaniałych i twórczych osób, z którymi dane nam było współpracować. Zajrzyjcie na stronę www.seniorzywakcji.pl - znajdziecie tu jeszcze więcej animatrów 60+ z błyskiem w oku i pomysłem na to, jak zmienić świat na trochę lepszy.

***


Wiesław Grzesiak  od lat zafascynowany jest modelarstwem i lotnictwem -  lata na paralotni i buduje modele latające. Wraz z członkami Świdwińskiego Stowarzyszenia Lotnictwa Rekreacyjnego zrealizował międzypokoleniowy projekt. Przez dziesięć miesięcy starsi pasjonaci lotnictwa wolontaryjnie przeprowadzili w miejscowej świetlicy środowiskowej  „Chatka Puchatka” warsztaty modelarskie dla dzieci i młodzieży. - Tu chodzi o pasję. Modelarstwo i lotnictwo to mój bzik od dawna. Myślę, że to jest siłą tego przedsięwzięcia.


***


Marek Sadowski przez 20 lat pracował jako nauczyciel. Obecnie na rencie, wciąż działa aktywnie na rzecz społecznych inicjatyw. Mówi, że siedzi w nim społecznikostwo. Z seniorami ze wsi Osieczów i Tomisław odkrywał tradycję i historię przodków przybyłych na te tereny z rejonu Bośni i Ukrainy. Wespół z młodzieżą spisali wspomnienia oraz zgromadzili fotografie. Powstała w ten sposób wystawa została zaprezentowana m.in. w Ambasadzie Bośni i Hercegowiny w Warszawie, zaś stare zdjęcia i opowieści wydano w publikacji. Z inicjatywy Marka, lidera działań, powołano też  Koło Chłopa, które skupia aktywnych panów w wieku 30-65 lat. 


***


Stanisława Spychała-Walenko i Joanna Mużelak zaprosiły seniorów z Nędzy i Zawady Książęcej do udziału w twórczych warsztatach rękodzieła w zakresie ceramiki i wikliniarstwa. Seniorzy sami poprowadzili zajęcia dla młodych, we współpracy z rodzicami w przedszkolnym ogrodzie zasadzili wiklinową altanę dla dzieci. Jeśli czujesz zamiłowanie do rękodzieła i prac manualnych, jeśli masz pasję to marzysz, by zmienić coś w swoim otoczeniu, chcesz poznać bliżej swoich sąsiadów, a przede wszystkim zrobić wspólnie coś dla innych.

***


Marta Dzikowska – Łuczywo zachęciła seniorów i młodzież do międzypokoleniowych spotkań -  przez kilka miesięcy grupa uczyła się sztuki tworzenia filmów animowanych techniką poklatkową. Wspólnie przygotowali filmowe wersje bajek, wierszy, eksperymentowali z autorskimi krótkimi etiudami. - Dziś już wiem, że projekt to przede wszystkim nauka pokory i cieszenia się małymi sukcesami. To obserwacja jak wiele można uzyskać okazując szacunek młodemu człowiekowi. To okres niezwykłych doświadczeń.


***


Elżbieta Demby zaprosiła mieszkańców  wsi Dzierzążnia na spotkania Kawiarenki Obywatelskiej – wśród zaproszonych gości pojawili się urzędnicy, eksperci od społeczeństwa obywatelskiego, prawnicy.  Wspólnie wystosowali petycję do władz, dzięki czemu udało się wyremontować miejscową remizę – miejsce spotkań mieszkańców.  Uczestnicy stworzyli też „Kartę  współpracy” ,  opisującą najważniejsze zdiagnozowane potrzeby wsi i mieszkańców. 


***


Bogdan Bocheński i Magdalena Latuch wraz z seniorami z grupy Cała Praga Śpiewa organizują cykl międzypokoleniowych wydarzeń na warszawskiej Pradze. W swoich działaniach nawiązują do tradycji wspólnego śpiewania i muzykowania. Seniorzy przygotowali muzyczne spacery po Placu Hallera, do wspólnych inicjatyw sąsiedzkich zaproszą mieszkańców ul. Brzeskiej - Wiemy, że jeśli ludziom coś daje dobrego od siebie, to później to wraca, w takiej czy w innej formie. Ważne,  żeby wspierać ludzi w ich  pomysłach: na działanie, na rozwijanie pasji, na zdobycie grona nowych przyjaciół. I pokazywać,  że każdy z nas posiada umiejętności, aby tworzyć.


***


Warsztaty wokół historii sukienek



W ostatnią sobotę w małej wiosce Czarnocin niedaleko Szczecina spotkały się dwa pokolenia mieszkanek Stepnicy. Punktualnie o 15:00 wszyscy pojawili się w siedzibie stowarzyszenia Centrum Edukacji Nieformalnej. Przy rozpalonym kominku, gorącej herbacie i specjałach regionalnych seniorki oraz młode dziewczyny rozmawiały o historii sukienek. 



Jak mamy opowiedzieć? Od czego zacząć? Na wszystkie pytania odpowiadała animatorka z Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”, która poprowadziła krótki warsztat dziennikarski. Każda z uczestniczek pytała swoją sąsiadkę  o wybraną rzecz z jej garderoby.  Spotkanie mogłoby trwać do wieczora, ale przed nami była jeszcze najważniejsza jego część: wysłuchanie opowieści oraz sfotografowanie sukienek.  


Wszystkie historie były bardzo osobiste wśród wielu wesołych opowieści, nie zabrakło tych wzruszających, mocnych, głęboko zapadających w pamięć. Sukienka był pretekstem do podróży w głąb osobistych doświadczeń. Niektóre były związane z życiem prywatnym inne opowiadały o codzienności stepnickich kobiet – Moją sukienkę zaprojektowałam razem z babcią. Jest, to bardzo ważna rzecz w mojej szafie, nigdy jej nie wyrzucę. Od razu jak zaczęłam opowiadać wspomnienia wróciły… Rok po moim ślubie babcia zmarła. Czasem przymierzam, patrzę na siebie, jest ten uśmiech na twarzy i widok babci, która mnie w niej widziała i mówiła, że jestem księżniczką- opowiadała Kinga.

Zgromadzone podczas spotkania zdjęcia oraz historie zostaną wykorzystane do zrobienia wystawy fotografii. 

 Zdjęcia: I.Łachacz i M. Jabłoński

Seminaria dla starszych animatorów kultury

¡Adentro! (tłum. Do środka!) to jeden z programów CEOMA (Hiszpańskiej Konfederacji Organizacji Osób Starszych) organizowany w Valladolid. W ramach programu seniorzy biorą udział w seminariach, dzięki którym mogą później pracować jako animatorzy kultury i trenerzy w ośrodkach dla osób starszych. Seminaria są finansowane z Ministerstwa Zdrowia, Pomocy Społecznej i Równości. 

Uczestnicy programu
źródło: http://www.ceoma.org/es/proyectos/adentro


Celem programu jest polepszenie warunków i jakości życia osób starszych poprzez promocję wolontariatu społecznego i angażowanie osób trzeciego wieku w działalność ośrodków społecznych, domów spokojnej starości i organizacji dla seniorów. Na seminariach poruszane są aktualne zagadnienia z zakresu gerontologii, psychologii osób starszych i animacji społecznej. Dzięki zdobytej wiedzy uczestnicy po ukończeniu kursu mogą inicjować w swoich miejscowościach działania o charakterze informacyjnym, opiekuńczym czy kulturalnym, skierowane do seniorów.

W pierwszym kursie dla animatorów społeczno-kulturowych osób starszych wzięło udział 35 osób, z czego 19 ukończyło program i otrzymało uprawnienia animatora. Te osoby aktywnie udzielają się jako wolontariusze w ośrodkach regionalnych w Andaluzji, Kastylii- La Manchy, Estremadurze, Salamance, na wyspach Kanaryjskich, w Segovii i Zamorze. Część z nich zajmuje stanowiska dyrektorskie w instytucjach i grupach animacyjnych zajmujących się teatrem, tańcem, literaturą i innymi formami aktywności.
W programie będzie mogło wyszkolić się ponad 400 osób, by później aktywnie uczestniczyć w pracy ośrodków i organizacji osób starszych.

tekst: Katarzyna Belczyk


Informacje o projekcie: http://www.ceoma.org/es/proyectos/adentro
Strona CEOMA: http://www.ceoma.org/es/
Facebook CEOMA: https://www.facebook.com/ceoma.organizaciondemayores